Monday 27 August 2012

Fuerteventura - moze i monotematycznie ale kto mi zabroni

Na samo wspomnienie tego urlopu kark mi sie rozluznia i geba smieje.
Naprawde odpoczelam.
Od gwaru, od ludzi, od sklepow, od wszystkiego.
Trafilismy na  totalna wioche.
Taka prawdziwa, czyli 2 dwie restauracje, trzy sklepy.
Jeden hotel,  troche domow i apartamentow do wynajecia. Pustych.
Hotel nad samym mozem. 
 Do plazy ulubionej 30 min spaceru.
Mozna bylo blizej, jednak im dalej tym luzniej. 
 Trzeba przyznac ze 30 min spaceru przy pustynnej pogodzie daje w dupe.
Zwlaszcza ok poludnia, po obfitym sbiadaniu.
Warto jednak bylo.
 Wieczorem chlodniej sie robi, w sam raz na spacer. Wioska wyglada jak wyludniona.
Serio.
Uwielbiam takie miejsca.
Ksiazek dobrych kilka i nic mi wiecej do szczescia nie potrzeba....
I tego szukam tym razem.




 





No comments:

Post a Comment